Pierwszy dzień w szkole po długim weekendzie i już jestem przygnębiona i załamana

Ale byłam na to przygotowana.
Okazało się, że dostałam jedynkę z matmy z kartkówki. A pragnę wspamnieć że nawet mnie w szkole nie było w poniedziałek bo sobie przedłużyłam weekend. A karktówka była za karę, bo uciekliśmy z lekcji bo było malutko osób i była z tego jednego tematu piątkowego. A skąd mieli to umieć skoro nie było tej lekcji. No racja uciekliśmy ale nawet najlepszy z matmy nie umiał tego zrobić.
Potem dowiedziałam się że pani z geografii idzie do szpitala na operację i wrółci dopiero pod koniec czerwca. Jedyne za co jestem zła na panią to za to że powiedziała nam to dopiero teraz gdy wszyscy chcą poprawiać oceny, bo ten semestr był kiepski dla wszystkich. Ostatnia lekcja będzie w piątek. I to koniec z moim czerwonym paskiem bo wychodzi mi 3 z geografii. A wystarczyłoby żeby pani nas wcześniej uprzedziła, albo zawiadomiła że może zaistnieć taka sytuacja a teraz co?
Z ostatnich lekcji z których uciekłam nie mogę przynieść usprawiedliwienia od rodziców, bo wychowawca powiedział, że przyjmie tylko usprawiedliwienie od lekarza i to z pieczątką. Jasne sama sbie jestem winna bo uciekałam co na ogół mi się nie zdarza. Ale w przychodni wisi kartka że takie usprawiedliwienia mają pisać rodzice bo lekarze nie piszą. I tu kółko się zamyka.
Źle zaczął się ten tydzień. Lecz wtorek i czwartek mam wolny bo są matury i nauczyciele są potrzebni do pilnowania

Mimo to i tak:
Nienawidzę poniedziałków!
-
dzidzia16:
-
MałeSzczęścia:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›